Stojąc przed decycją uwolnienia zarządu od raportów spisywanych setkami godzin przez zespół marketingu w arkuszach, należy zdecydować się na rdzeń architektoniczny (narzędzie Business Intelligence). Dziś porównam potężnego giganta Microsoft PowerBI z lekkim piórkowym środowiskiem Google Data Studio.
Koszty narzędzi Data Studio i licencje Microsoftu
Z punktu widzenia budżetowania w firmie liczącej około 20-50 podmiotów pracowniczych – różnica w rachunkach uderzy znacząco po portfelu z niekorzyścią dla fanów Excela.
- O ile Microsoft PowerBI Desktop (edycja) jest w budowaniu raportów lokalnie darmowy, o tyle cała idea dashboardu to publikacja go wyżej, dla zarządu i 20 kierowników – każdy z nich w PowerBI potrzebuje do klikania w gotowe wykresy płatnych twardych licencji PowerBI Pro / Premium per user.
- Google Data Studio (Looker Studio) w swoim darmowym planie natywnie działa w chmurze przeglądarkowej i posiada elastyczny (nieskończony) dostęp Viewerski/Edycyjny dla dowolnej maści firm e-commerce – za darmo.
Porównanie i wady chmur do PowerBI
Jeżeli jesteś w wielkiej korporacji ceniącej silnik DAX ponad lekkością – tutaj znajduje się dokładny rozkład minusów GDS do środowisk potrójnie połączonych chmur.
Gdzie wygrywa Google, a gdzie Microsoft?
Dla sektora firm uchodzących za Startupy, Agencji SEM / SEO lub podmiotów zatrudniających kilkadziesiąt osób z szybkim e-commerce Google Data Studio (Looker) bije rozwiązanie Microsoft na głowę. Próg wejścia w analitykę jest mikroskopijny, krzywa uczenia się – szybka. Do tego Google Cloud za darmo udostępnia olbrzymie moce dla SSOT w postaci BigQuery.
Niemniej Power BI pozostaje złotym standardem (tzw. Standardem Fortune 500) w branżach zawiłych instytucjonalnie – medycynie, bankowości czy produkcjach wielkopowierzchniowych fabryk (Industry 4.0), gdzie złożoność języka DAX służy do modelowania wielopoziomowych wskaźników ryzyka finansowego pod gigabajty lokalnych serwerów bazodanowych.